FAQ-TY I MITY

Czego nie należy się obawiać, czyli

mity

Ostre jedzenie nie powoduje: przedwczesnego porodu, dewastacji błony śluzowej zdrowego żołądka (tzw. wrzodów), nie niszczy wątroby, nie wywołuje większej agresji (w tym seksualnej) u mężczyzn zwiększając poziom testosteronu ani też trądzika skóry w wieku dojrzałym. Bzdurą jest też, że tworzy hemoroidy. Te dietetyczne legendy nie mają naukowego potwierdzenia. Nie będziemy powtarzać za lekarzami co kto może. Wiadomo, że nie służy ono ludziom po gastrycznych przejściach w rodzaju ostre zapalenie trzustki, żołądka albo z mankamentem jelita grubego. Tych nie będziemy zachęcać do ostrodziejowej jazdy. I jeszcze jedno: ostre jedzenie nie uzależnia, ale na pewno rzuca urok. 

Wszystko, o co chcesz zapytać, czyli

FAQ-ty

Zachęcamy do kontaktu, dzielenia się pomysłami, przepisami na potrawy z naszymi sosami, opisami doznań i przygód. Chcemy stworzyć  kuchnię wspólnych doświadczeń w orbicie ostrych smaków. Dlaczego ostro znaczy zdrowo? W jakim stopniu i komu szkodzą wyraziste potrawy, odpowiemy poniżej. Bonifrater Jan Grande, który mądrymi radami zmienił życie milionów Polaków, zwykł mawiać tak: „Bóg, nasz Stwórca, zaprogramował nas na przeżycie na tej Ziemi 120 lat. Tylko od nas zależy – od tego, jak żyjemy, co, kiedy i z kim jemy – czy osiągniemy tak piękny wiek”. Dietetycy różnych trendów (w tym i cytowany powyżej) zgodni są w jednym: papryki używane do ostrodziejowych sosów zaliczane są do dobrodziejstw natury zdolnych uczynić życie zdrowszym. 

Dlaczego nie używamy skali SHU?

W przypadku sosów z dodatkiem owoców mierzenie SHU nie ma większego sensu. Wiemy to z doświadczenia. Przykład – na mixie super hotsów używamy tej samej ilości papryczek w każdej wersji smakowej. Proporcje w każdym sosie są dokładnie identyczne. Tymczasem zdecydowana większość osób, które jadły nasze sosy wskazuje, że śliwkowy Dażbóg wypada dużo łagodniej niż reszta, a Pierun o smaku mango dużo ostrzej niż reszta. Sami również odczuwamy różnicę w ostrości. Dlatego nawet laboratoryjne zbadanie ilości kapsaicyny nie da miarodajnego wyniku. W naszych sosach używamy od ok 20% do nawet ponad 30% papryczek. Największy ich udział znajdziecie w najostrzejszej edycji sosów na bazie Carolina Reaper.

Pamiętajmy też, że odczuwanie ostrości to bardzo subiektywna sprawa. Moc w sosach jest dla nas bardzo ważna, jednak balans między tą ostrością, a bukietami smaków i aromatów jeszcze ważniejszy. To właśnie ten balans zawsze będzie naczelną zasadą Ostrych Dziejów. Oczywiście nasze produkty są ostre, te na Mixie i Carolina Reaper – nawet bardzo, jednak naszym celem nie jest wyścig na milionowe SHU. Nasze sosy mają przede wszystkim smakować.

Część I

Historia

 

Dlaczego papryka?

Węgierski biochemik Albert Szent-Györgyi (1893 – 1986) otrzymał w 1937 r. nagrodę Nobla za sprawą papryki schowanej w kieszeni marynarki, którą pogardził podczas kolacji. Nie wyrzucił do śmieci sfatygowanego warzywka tylko przebadał je w laboratorium i odkrył… witaminę C! „Odkrycie polega na spojrzeniu na to, na co patrzą wszyscy, i pomyśleniu czegoś innego niż oni”. Wniosek od razu nasuwa się jeden: papryka w połączeniu z pracowitym umysłem staje się dobrodziejstwem wręcz dziejowym. Kawałek zmiętolonej papryki przyczynił się do rozkwitu biochemii, medycyny, dietetyki, nauk o ochronie zdrowia, farmacji.

W naszym świecie warzywną pop gwiazdą jest cebula do tego stopnia, że rada ukraińskiego miasta Drohobyczy wystawiła jej pomnik za ocalenie przed grypą. Z całym szacunkiem, ale cebula jest jednak tak powszechna, że aż nieinspirująca, nie zawiera tej diabelsko cudownej kapsaicyny niszczącej raka i nie mieni się intensywnymi kolorami, których widok zaostrza apetyt.  Na temat właściwości kapsaicyny napisano setki  naukowych artykułów. Dowodem na jej antyrakowe działanie jest (na przykład) Meksyk, gdzie odnotowuje się o znacząco mniej zachorowań nowotworowych niż tam, gdzie papryczki chili nie są podstawą kuchni. I to jest najważniejszy powód, dla którego ostrodziejowe sosy bazują na najostrzejszych papryczkach świata.

PS

Albert Szent-Györgyi pieniądze z nagrody Nobla przekazał w 1940 r. fińskiemu rządowi, by wspomóc ten biedny podówczas kraj podczas ruskiej inwazji.

Co to jest skala Scoville’a?

Oznaczana skrótem SHU (ang.: Scoville Hotness Unit) to jednostka ostrości opracowana  przez amerykańskiego chemika Wilbura Scoville’a w roku 1912. On jako pierwszy zmierzył zawartość kapsaicyny w danym produkcie lub substancji. To właśnie ten związek odpowiedzialny jest ostrość m.in. papryczek chili. SHU dla papryki wyraża to co IBU dla piwa określając stopień jego goryczy. Najostrzejszą papryką chili jest Carolina Reaper red – SHU 2 200 000.

Część II

Porady

 

Lufa z kapsaicyną? Tak!

Gdy instagramowa gwiazdka z sojową late w filiżance ogłosi, że od pół roku zjada tylko brokuły, szparagi i dwie krewetki z awokado, to mafia od razu wchodzi w awokado. Tymczasem od mody mądrzejszy jest chemotropizm organizmu. To za jego sprawą ludzie w ciepłych krajach nie żałują ostrych przypraw na talerzu. Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie pikanteria na talerzu najlepiej uchroni nas przed wakacyjną zmorą: biegunką wykreślającą tydzień z ciężko zapracowanego urlopu. Po części tylko prawdą jest, że przed „zemstą faraona” chroni lufa alkoholu. Tak się stanie tylko wówczas, gdy zmieszamy go ze wspomnianą kapsaicyną, najcenniejszym składnikiem papryczek chili. Warto wiedzieć, że kapsaicyna bardzo dobrze rozpuszcza się w alkoholu. Można zatem i należy dla zdrowotności w tropikach dołączyć procenty do ostrego posiłku, a organizm zrobi swoje. Mówimy oczywiście o rozsądnych ilościach, a nie całości składu wolnocłowego.  Koneserzy na dwa tygodnie przed wylotem robią nalewkę z garści ostrych strączków chili zalanych wódką w takiej ilości, by tylko je zakryła. Po 14 dniach trzeba miksturę odfiltrować. Stosować trzy razy dziennie po 10 kropli, a żadna zemsta nas nie ruszy. Efekt podobny uzyskamy dzięki stosowaniu naszych sosów; bynajmniej nie jest to lokowanie produktu zamiast pointy tekstu. Przy opisach papryk używanych do produkcji zobaczycie coś takiego, jak skala Scoville’a i to jest dowód prawdziwości tej rekomendacji.

 

NASZE BESTSELLERY

Pierun. Cwaniak z gromu

Kremowy pikantny sos na bazie mango Alphonso, z dodatkiem świeżej kolendry. Limonkowe wykończenie ze  nutą soli morskiej...

 

W dwóch wariantach mocy - na paprykach habanero (red, orange, chocolate) lub o mocy naszego tajemnego mixu Caroliny Reaper, Trinidad Moruga Scorpion i Bhut Jolokia....

Noc Kupały. Truskawkowa Pikanteria.

 Soczysty z natury, pikantny z wyboru. Połączenie truskawek, polskiego czosnku huzar oraz dużej ilości octu jabłkowego własnej produkcji...

W dwóch wariantach mocy - na paprykach habanero (red, orange, chocolate) lub o mocy naszego tajemnego mixu Caroliny Reaper, Trinidad Moruga Scorpion i Bhut Jolokia....

 

Dażbóg. Żar szczytowania.

Myśliwski majstersztyk – połączenie słodkich śliwek węgierek, octu jabłkowego, czerwonej cebuli. Wszystko okraszone słuszną ilością goździków, cynamonu, przyprawy korzennej i odrobina cukru trzcinowego.

W dwóch wariantach mocy - na paprykach habanero (red, orange, chocolate) lub o mocy naszego tajemnego mixu Caroliny Reaper, Trinidad Moruga Scorpion i Bhut Jolokia...

Swaróg. Piekło Kuźni.

Prawdziwy ananas! Soczysty, słodki a zarazem słony... Jedno jest pewne - ten sos Cię zaskoczy...

W dwóch wariantach mocy - na paprykach habanero (red, orange, chocolate) lub o mocy naszego tajemnego mixu Caroliny Reaper, Trinidad Moruga Scorpion i Bhut Jolokia....